O rezygnacji z dotychczasowej pracy częściej niż wynagrodzenie decyduje chęć rozwoju zawodowego – wynika z 34. edycji badania monitor rynku pracy.

 

To nie wynagrodzenie, jak w poprzednich edycjach badaniach, ale chęć rozwoju zawodowego jest głównym powodem zmiany pracy w Polsce – wynika z realizowanego przez Randstad od ponad 8 lat najnowszego Monitora Rynku Pracy. Jednocześnie jednak nieznacznie spada odsetek osób, które zmieniły pracodawcę, a zaledwie co dziesiąty Polak aktywnie poszukuje nowego zatrudnienia. Rekordowo wysokie jest za to przeświadczenie o możliwości znalezienia pracy w ciągu pół roku – deklaruje tak 89% respondentów, najwięcej w historii całego badania.

Polscy pracownicy najczęściej rzucają pracę, bo chcą się rozwijać. wynagrodzenie spadło na drugie miejsce.

 

Rotacja na polskim rynku pracy pod koniec roku nieco wyhamowała. Tylko co piąty pracownik zmienił w ciągu ostatniego półrocza miejsce pracy, co piąty zmienił też stanowisko u aktualnego pracodawcy. W tej pierwszej grupie notujemy spadek w stosunku do zeszłego kwartału (o 4 p.p. do 20%). Wynik jest jednocześnie taki sam jak przed rokiem. Odsetek osób, które zmieniły stanowisko w firmie wzrósł za to nieznacznie w ciągu kwartału (o 2 p.p. do 21%), ale daleko mu do rekordowych wskazań z końca 2017 roku.

Najczęściej miejsce zatrudnienia zmieniają pracownicy z regionu wschodniego (23%), północnego (22%) i centralnego (22%). Znacznie niższy niż krajowa średnia odsetek notujemy zaś w regionie zachodnim (16%). Zmiana pracodawcy to w ostatnim półroczu głównie domena pracowników z wielkich aglomeracji (32%) i wsi znajdujących się na ich obrzeżach (26%) oraz ludzi młodych do 29 roku życia (38%), którzy niemal czterokrotnie częściej zmieniali pracodawcę niż osoby powyżej 50 lat (10%). W ciągu ostatnich 6 miesięcy nowych pracodawców znaleźli głównie inżynierowie (30%), robotnicy niewykwalifikowani (30%) oraz pracownicy biurowi i administracyjni (24%).

– Od marca 2014 roku stopa bezrobocia rejestrowanego spadała w tempie co najmniej jednego punktu procentowego – porównując styczeń do stycznia roku poprzedniego, luty do lutego itd. To jednak nie mogło trwać wiecznie. W październiku 2018 roku wspomniany spadek wynosił już tylko 0,9 punktu, a w listopadzie – 0,8 punktu procentowego. Gdy ostatnio mieliśmy do czynienia z podobnym zahamowaniem spadku wielkości bezrobocia, czyli w lutym 2009 roku, potrzeba było zaledwie dwóch miesięcy, by stopa bezrobocia zaczęła rosnąć. Biorąc pod uwagę strukturę polskiego bezrobocia oraz koniunkturę gospodarczą – zarówno u nas, jaki i na rynkach odbiorców eksportowanych przez polskie firmy towarów – musimy się pogodzić z tym, że liczba bezrobotnych niebawem zacznie rosnąć. I to zapewne jeszcze w tym półroczu. Ruchliwość pracowników będzie więc nieco niższa, ale tak długo, jak najskuteczniejszą i najszybszą metodą uzyskania większego wynagrodzenia będzie w Polsce zmiana pracodawcy, tak długo będziemy w europejskiej czołówce krajów o najwyższym wskaźniku rotacji – uważa Łukasz Komuda, ekspert rynku pracy Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych i redaktor portalu Rynekpracy.org.

Zmiany stanowisk w obecnej firmie najczęściej obserwujemy wśród mistrzów i  brygadzistów (39%), kierowników średniego szczebla (37%) oraz inżynierów (28%).

– Niedobory pracowników, szczególnie wykwalifikowanych, na polskim rynku pracy sprawiają, że rekrutacja pracowników jest procesem nie tylko kosztownym i długim, ale też obarczonym dużą niepewnością o to, czy uda się pozyskać pracownika o poszukiwanych kwalifikacjach. Stad też rosnąca skłonność pracodawców do awansów wewnętrznych i podwyżek, wynikająca często z prostego rachunku, iż ta opcja jest korzystniejsza dla przedsiębiorstwa niż ryzyko długotrwale nieobsadzonego wakatu i brak pewności, że znajdzie się odpowiednia osoba do pracy. Wyniki badania wyraźnie wskazują, że najbardziej mobilną zawodowo grupą są młodzi pracownicy, co może wynikać z faktu, iż wiele instytucji, również w sektorze publicznym, oferuje stosunkowo niewysokie wynagrodzenia dla osób wchodzących na rynek pracy. W przypadku pracowników o niedługim stażu decyzja o zmianie pracodawcy czy stanowiska, o ile łączy się z nawet niewielką podwyżką jest stosunkowo łatwa, również dlatego, ze ryzyko obniżenia wynagrodzenia i pogorszenia sytuacji zawodowej jest niewielkie – zaznacza Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Jeszcze przed kwartałem jako najczęstszy powód zmiany pracodawcy polscy pracownicy wskazywali kwestie finansowe. To nadal ważny czynnik, ale wyprzedziła go chęć rozwoju zawodowego. Wskazuje na nią 63% ankietowanych, na wynagrodzenie natomiast – 53% (3 p.p. mniej niż przed kwartałem). Systematycznie rośnie też znaczenie formy zatrudnienia (42%). Mniej jest za to pracowników, których do zmiany popchnęło niezadowolenie z poprzedniego pracodawcy (31%, na początku 2018 roku ten odsetek sięgał 40%).

O nowe miejsca pracy najszybciej na południu Polski

 

W najnowszym badaniu nie zmienił się czas, którego osoby świeżo po rezygnacji z pracy (do 6 miesięcy) potrzebowały na znalezienie nowego miejsca zatrudnienia. W skali kraju zajęło to respondentom średnio 2 miesiące. Nieco dłużej kobietom (2,1 miesiąca) niż mężczyznom (1,9). Najkrócej pracy poszukiwały osoby młode do 29 roku życia (1,8 miesiąca), respondenci z wykształceniem podstawowym (1,8 miesiąca), ankietowani z południa Polski (1,8 miesiąca) oraz uczestnicy badania z miast do 20 tysięcy mieszkańców (1,7 miesiąca) i największych aglomeracji (1,8 miesiąca).

W ostatnim półroczu pracę najczęściej zmieniali najmłodsi badani, osoby ze średnim wykształceniem, mieszkańcy centralnych i południowych województw, głównie pracownicy biurowi i administracyjni, technicy i robotnicy wykwalifikowani, specjaliści oraz robotnicy niewykwalifikowani.

– O ogromnej konkurencji między pracodawcami świadczyć może to, że najwięcej osób aktywnie poszukujących nowego zatrudnienia jest w grupie respondentów, którzy w ostatnim czasie zmienili pracodawcę. Są oni szczególnie podatni na coraz to nowe zachęty, którymi próbują kusić firmy. Dlatego wyzwaniem jest już nie tylko samo pozyskanie pracownika, ale też zatrzymanie go w firmie dzięki ofercie stale aktualizowanej w oparciu o indywidualne potrzeby członków zespołu i sytuację na lokalnym rynku pracy – tłumaczy Monika Hryniszyn, Dyrektor Personalna i Członek Zarządu Randstad Polska.

Polskich pracowników nieco rzadziej satysfakcjonuje ich aktualna praca, ale nie ruszają na poszukiwania nowej

 

W czwartym kwartale 2018 roku spadł nieco poziom satysfakcji z wykonywanej pracy – 72% wyraża zadowolenie (20% pracowników jest bardzo zadowolonych, 52% – raczej zadowolonych). Przed kwartałem uważało tak 3 na 4 pracowników. Porównanie wszystkich poprzednich edycji badania pokazuje jednak, że pod koniec roku niemal zawsze nieznacznie spada satysfakcja zawodowa polskich pracowników.

Z aktualnej pracy najczęściej zadowoleni są mieszkańcy regionów południowych (76%), podczas gdy ten poziom jest wyraźnie niższy w centralnych województwach (68%). Satysfakcję odczuwają też najczęściej pracownicy ze wsi w obrębie aglomeracji miejskich (82%), osoby w wieku od 30 do 39 lat (79%) i respondenci z wyższym wykształceniem (76%).

Najwyższym poziomem zawodowej satysfakcji odznaczają się managerowie najwyższych szczebli (93%), inżynierowie (86%) i kierownicy średniego szczebla (76%).

Choć nieznacznie zmienił się poziom satysfakcji polskich pracowników, to nie ma on przełożenia na liczbę respondentów, którzy deklarują aktywne poszukiwanie nowego zatrudnienia. Podobnie jak przed kwartałem ten odsetek wynosi 10%. Taka sama liczba ankietowanych jak w poprzedniej edycji rozgląda się także niezobowiązująco za ofertami pracy (45%).

Nieco częściej aktywnie nowego zatrudnienia poszukują mieszkańcy największych aglomeracji (13%) i najmłodsi respondenci do 29 roku życia (14%). W ciągu kwartału nie zmieniła się ocena ryzyka utraty pracy – 9% przejawia dużą obawę, 21% – umiarkowaną.

Kolejny rekord w ocenie szans na nową pracę

 

Kolejne rekordy bije natomiast wskaźnik szans na znalezienie nowej pracy. 89% respondentów uważa, że – w razie utraty dotychczasowego zatrudnienia – bez problemu znajdzie w ciągu półrocza nowe miejsce pracy. Takiego wyniku jeszcze nie zanotowaliśmy w ośmioletniej historii badania. 69% ankietowanych twierdzi, że w ciągu 6 miesięcy znajdzie zatrudnienie co najmniej tak dobre, jak dotychczasowe. Ten odsetek w ciągu kwartału nie zmienił się.

Przekonanie o dużych szansach na nowe zatrudnienie największe jest w regionach południowych i północnych. Na południu Polski 95% respondentów deklaruje, że bez przeszkód znajdzie nowe zatrudnienie w ciągu półrocza, na północy tego zdania jest 93% uczestników badania.

Najlepiej swoje szanse na zatrudnienie oceniają najmłodsi respondenci do 29 roku życia (94%), ale w pozostałych grupach jest ono tylko nieznacznie mniejsze (92%). Wyjątkiem są najstarsi ankietowani powyżej 50 roku życia – w znalezienie jakiejkolwiek pracy w ciągu 6 miesięcy wierzy 76% uczestników badania z tej grupy wiekowej. Przeświadczenie o dużych szansach na znalezienie pracy wysokie jest również wśród osób z wykształceniem wyższym (94%).

Swoje szanse najlepiej widzą też managerowie na najwyższych szczeblach (97%), specjaliści (94%) oraz mistrzowie i brygadziści (90%). Najsłabiej natomiast robotnicy niewykwalifikowani (85%) oraz pracownicy biurowi i administracyjni (84%).

Podwyżki najczęściej dostawali najmłodsi, ponad połowa z nich liczy na kolejne na początku roku

 

4 na 10 polskich pracowników w ciągu ostatniego półrocza dostało od swojego szefa podwyżkę. Najczęściej pracodawcy doceniali robotników niewykwalifikowanych (45%), kierowników średniego szczebla (44%) i specjalistów (41%). W ostatnim czasie podwyżki w równym stopniu dostali pracownicy niemal ze wszystkich regionów (40-41%). Wyjątkiem były województwa centralne, w których zaledwie 34% ankietowanych otrzymało większe pensje w drugim półroczu 2018 roku.

Wzrost wynagrodzenia w ciągu 6 ostatnich miesięcy deklaruje niemal co drugi młody respondent przed 30 rokiem życia (48%), 4 na 10 badanych z wykształceniem średnim (42%), głównie mieszkańcy wsi w obrębie aglomeracji miejskich (46%).

– Polscy pracodawcy nadal wyraźnie odczuwają presję płacową i w staraniach o pozyskanie nowych pracowników starają się nadążać za ich oczekiwaniami finansowymi. Najnowsze badania pokazują, że nie jest to już wyłącznie sytuacja charakterystyczna dla największych aglomeracji, zachodnich regionów kraju czy najmłodszych grup pracowników. W minionym roku na podwyżki zdecydowali się pracodawcy, którzy z różnych przyczyn dotychczas nie mogli sobie na nie pozwolić. Oczekiwania pracowników jednak nie słabną, a nie każda firma będzie mogła ponownie zwiększyć wynagrodzenia. Uczestnicy badania jednak sami sygnalizują, że nie tylko wynagrodzenie może być magnesem dla najlepszych talentów. Znacząco rośnie rola rozwoju pracowników jako czynnika, który wpływa na decyzje zawodowe Polaków. Firmy, które zadbały o ten aspekt, już zyskują przewagę nad pozostałymi pracodawcami– zapewnia Monika Hryniszyn, Dyrektor Personalna i Członek Zarządu Randstad Polska.

Uczestników badania pytaliśmy również o podwyżki u obecnych pracodawców. W 2018 roku otrzymało je 42% badanych, częściej mieszkańcy południowych (46%) i zachodnich regionów (46%), respondenci ze wsi w obrębie aglomeracji miejskich (57%), osoby w wieku od 30 do 39 lat (47%), z wykształceniem średnim (44%), zatrudnieni na umowę o pracę na czas nieokreślony (50%).

W większości przypadków aktualni pracodawcy przyznawali pracownikom podwyżki na poziomie od 5 do 10% (44%) i mniejsze – poniżej 5% (32%). 45% ankietowanych spodziewało się takiego wzrostu wynagrodzenia. 44% uważa, że ich podwyżka jest mniejsza, niż zakładali.

– Również publikacje GUS wskazują na wzrost wynagrodzeń – przeciętna płaca miesięczna w sektorze przedsiębiorstw zbliża się do magicznej granicy 5 tys. i osiągnęła w listopadzie 2018 roku wartość 4 966,61 zł. Co ważne, zeszłoroczny wzrost wynagrodzeń był rekordowy – płace wzrosły rok do roku o 7,7%. Widać wyraźnie, że polityka płacowa, obok przyznawania benefitów pracowniczych, jest tym narzędziem, które obecnie jest bardzo intensywnie wykorzystywane do  ograniczenia rotacji pracowników. Mimo, że wzrost płac nie jest równy w całej gospodarce, to wielu pracowników odczuwa realną podwyżkę pensji, która nie jest “zjadana” przez inflację. Obecność tematu wynagrodzeń w mediach może powodować w najbliższym czasie wzrost oczekiwań pracowników odnośnie podwyżki płac – coraz częściej publikowane informacje o tym ile zarabiają poszczególne grupy zawodowe dają możliwość porównywania warunków płacowych, a w przypadku gdy bilans wychodzi niekorzystnie – mogą skłaniać do rozpoczęcia negocjacji dotyczących wynagrodzeń – podkreśla Monika Fedorczuk z Konfederacji Lewiatan.

Wśród wszystkich uczestników najnowszej edycji badania blisko połowa (47%) jest zadowolona ze swojego aktualnego wynagrodzenia (8% ankietowanych jest bardzo zadowolonych, 39% – raczej zadowolonych), a co czwarty – na swoją obecną pensję narzeka. Zupełnie inaczej ten wynik wygląda wśród osób, które w zeszłym roku dostały podwyżkę. Odsetek zadowolonych z poziomu wynagrodzenia rośnie w tej grupie do 59%, a niezadowolonych – spada do 17%.

Niemal co drugi ankietowany (48%) spodziewa się na początku roku wzrostu wynagrodzenia. To znaczny wzrost w stosunku do zeszłego roku – w styczniu 2018 roku odpowiadało tak 35% ankietowanych. Najczęściej podwyżek spodziewają się robotnicy niewykwalifikowani (57%), wyższa kadra zarządzająca (56%) i kierownicy średniego szczebla (56%). Presja na wzrost wynagrodzenia wyższa jest też wśród pracowników z północy (52%) i zachodu (54%) Polski, najmłodszych respondentów (52%) oraz osób z wykształceniem podstawowym (54%).

Zdaniem 62% uczestników badania na poziom indywidualnego wynagrodzenia wpływ ma ogólny sukces firmy. Najczęściej taką zależność dostrzegają menedżerowie na najwyższych szczeblach przedsiębiorstw (81%), inżynierowie (81%) oraz kierownicy średniego szczebla (71%).

1/3 ankietowanych nie zamierza odkładać środków w ramach pracowniczych planów kapitałowych

 

W najnowszym badaniu Monitor Rynku Pracy sprawdziliśmy też opinie pracowników o wprowadzanych od tego roku stopniowo Pracowniczych Planach Kapitałowych. Z uczestnictwa w programie zatrudnieni mogą zrezygnować, składając wyraźną deklarację. Zgodnie z wynikami badania, 1/3 ankietowanych zamierza właśnie tak postąpić. Pozostanie w programie, czyli nie złoży deklaracji o rezygnacji, 64% respondentów. Najczęściej uczestnictwo w Pracowniczych Planach Kapitałowych deklarują technicy i robotnicy wykwalifikowani (68%), kierownicy średniego szczebla (67%), pracownicy biurowi i administracyjni (66%) oraz mistrzowie i brygadziści (66%).

– Pracownicze Plany Kapitałowe są nowym instrumentem, który de facto nie został jeszcze wdrożony w życie, stąd też prezentowanych opinii nie można utożsamiać z konkretnymi decyzjami. Z uwagi na rozłożony w czasie okres przystąpienia do PPK, można spodziewać się że pierwsze doświadczenia pracowników z dużych firm, zatrudniających ponad 250 osób, będą kształtowały wyobrażenia Polaków o tym czym są PPK. Jak pokazuje przebieg wielu dyskusji tocznych w mediach, niewątpliwie PPK nie pomagają dość silne skojarzenia z OFE, które reklamowano pokazując emerytów na egzotycznych wczasach. Trudność ze wszelkimi programami emerytalnymi polega na dużym odroczeniu i niepewności korzyści wynikających z udziału w programie przy konieczności ponoszenia kosztów już teraz – wyjaśnia Monika Fedorczuk z Konfederacji Lewiatan.

Tych, którzy z udziału w programie zamierzają zrezygnować, do pozostania w nim przekonałyby przede wszystkim: gwarancja wypłaty zgromadzonych środków (14%), większe wynagrodzenia (10%) i możliwość wcześniejszej wypłaty odkładanych kwot (5%).

Osoby, które zamierzają pozostać w programie, mogą też samodzielnie zdecydować o podwyższeniu swojej indywidualnej składki. Taką opcję zakłada nawet 2/3 ankietowanych, którzy nie planują rezygnować z Pracowniczych Planów Kapitałowych.

Dla ponad połowy wszystkich ankietowanych, których obejmuje nowe rozwiązanie, Pracownicze Plany Kapitałowe oznaczają wyższą emeryturę w przyszłości. Przeciwnego zdania jest 47% ankietowanych. Proporcje wyglądają jednak inaczej wśród tych uczestników badania, którzy zamierzają pozostać w programie. Wśród nich wyższej emerytury w przyszłości spodziewa się 73% respondentów.

– Najsilniejszą stroną PPK jest to, że choć są dobrowolne, to wypisanie się z dodatkowego oszczędzania na emeryturę wymaga minimalnego wysiłku i inicjatywy. Gdyby to wejście, a nie wyjście z programu wiązało się z okazaniem zaangażowania, odsetek Polaków odkładających coś w ramach PPK byłby, moim zdaniem, 3-4-krotnie niższy. Przy niewysokich wynagrodzeniach, jakie otrzymuje większość polskich pracowników, jakakolwiek kwota odkładana na później oznacza ograniczenie bieżących możliwości konsumpcyjnych bez faktycznej gwarancji, że ta zapobiegliwość przełoży się na spokojniejszą starość. Połowa badanych nie wierzy w Plany Kapitałowe – i niestety ma ku temu podstawy. Po pierwsze, nasz kraj reformuje system emerytalny co kilka lat i przy takiej zmienności niczego nie można być pewnym. Po drugie, pamiętając o PRL-owskich polisach posagowych oraz widząc obojętność instytucji państwa na naciąganie drobnych ciułaczy na fundusze inwestycyjne tuż przed pęknięciem bańki spekulacyjnej, na polisolokaty, na ryzykowne instrumenty inwestycyjne, polscy pracownicy nie ufają, że polskiemu państwu faktycznie leży na sercu ich bezpieczeństwo ekonomiczne po zaprzestaniu pracy – podsumowuje Łukasz Komuda z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.

 

Źródło: Randstad