Według opublikowanych dzisiaj danych resortu rodziny, pracy i polityki społecznej stopa bezrobocia w Polsce w kwietniu br. wyniosła 5,7% (w marcu 5,4%). W powiatowych urzędach pracy jest zarejestrowanych 58 tys. osób więcej niż miesiąc wcześniej, co oznacza, że w rejestrach mamy 960 tys. osób pozostających bez pracy.

Komentarz Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan

To pierwsza od wielu miesięcy sytuacja, kiedy stopa bezrobocia przewyższa  wskaźnik w analogicznym miesiącu roku ubiegłego (w kwietniu 2019 było 5,4%). Obecne dane nie odzwierciedlają jednak w pełni sytuacji na rynku pracy. Wiele osób, które zakończyły współpracę z pracodawcami, z różnych względów nie rejestruje się jako bezrobotni, próbując samodzielnie znaleźć pracę lub przeczekać trudny okres w oparciu o zgromadzone środki lub pomoc rodziny i najbliższych. Również ograniczone działanie powiatowych urzędów pracy i ich przejście wyłącznie do trybu on-line może mieć wpływ na możliwość zarejestrowania się przez określone grupy osób, które utraciły pracę.

Wydaje się, że epidemia koronawirusa odwróciła trendy obserwowane na rynku pracy. Prawdopodobnie wchodzimy w okres rosnącego bezrobocia, utrzymania dotychczasowego poziomu wynagrodzeń, a dla części pracowników  nawet czasowego ich obniżenia w związku m.in. z przyjęciem rozwiązań takich jak obniżony wymiar czasu pracy, przestój ekonomiczny czy – zapowiadane przez resort pracy – inne instrumenty służące utrzymaniu miejsc pracy. 

Rozwiązania zaproponowane w kolejnych wersjach tarcz antykryzysowych powodują odsunięcie fali zwolnień poprzez udzielanie pomocy finansowej pracodawcom i często wynikającego obowiązku utrzymania stanu zatrudnienia w okresie wypłat wsparcia. To powoduje, że dopiero po tym okresie pracodawcy będą dokonywali analiz, na ile obecne warunki prowadzenia działalności gospodarczej pozwolą na utrzymanie dotychczasowego stanu zatrudnienia. Wprowadzenie wielu rozwiązań chroniących miejsca pracy, powoduje, że pracownicy objęci nimi pozostają w zatrudnieniu. Istotnym pytaniem jakie nieuchronnie się pojawia jest, czy instrumenty te będą oddziaływały długoterminowo. Na razie widać, że znacząco zmniejszają przyrost bezrobocia w krótkim okresie.

Niestety, do pełnego obrazu rynku pracy brakuje informacji o tym, ile osób znajduje się obecnie w okresie wypowiedzenia. Duży odsetek pracowników korzysta z dwu – trzy miesięcznego okresu wypowiedzenia, co może mieć również wpływ na statystyki bezrobocia. Również proces realizacji zwolnień grupowych odwleka moment, w którym pracownicy objęci tą procedurą stają się osobami bez zatrudnienia.

Według informacji przekazanej przez ministerstwo pracy, w lutym pracodawcy zgłosili zamiar zwolnień grupowych wobec ok. 5 300 osób, w marcu – 8 880 osób. Powyższe liczby nie oddają trudności, jakich doświadczają przedsiębiorcy w utrzymaniu poziomu zatrudnienia przy jednoczesnym spadku przychodów. Wydaje się, że zdecydowanie większe liczby zwolnień grupowych pojawią się po zakończeniu finansowania utrzymania miejsc pracy.

Obecna sytuacja wymaga skoordynowanych i przemyślanych interwencji rządu na rynku pracy uwzględniających również długoterminowe skutki pandemii koronawirusa. Niewątpliwie cieszy skierowanie środków Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Społecznych na wspieranie utrzymania zatrudnienia. Jednak zaprojektowany w ustawach trzymiesięczny okres uzyskiwania przez pracodawców wsparcia może się okazać zbyt krótki, aby w dłuższej perspektywie utrzymać stopę bezrobocia na poziomie nieprzekraczającym 10-12%. Reformy wymaga również system i kwota przyznawanych zasiłków dla bezrobotnych. Obecny zasiłek na poziomie 847,80 zł brutto nie jest wystarczający na pokrycie podstawowych potrzeb osoby pozostającej bez pracy. Przy trwających pracach nad podwyższeniem kwoty zasiłku, warto mieć na uwadze osoby, które wykonują swoje obowiązki zawodowe uzyskując minimalne wynagrodzenie. Nie można dopuścić do sytuacji, w której bardziej opłacalny będzie status bezrobotnego niż praca zawodowa. Poza tym wysokie zasiłki, przy ograniczonych możliwościach Funduszu Pracy stanowiącego źródło finansowania, oznaczają mniejsze możliwości prowadzenia działań aktywizacyjnych, które będą niezbędne, aby dostosować umiejętności osób pozostających bez pacy do funkcjonowania na rynku pracy w „nowej normalności”.

Przed polskim rządem stoi ważne zadanie dotyczące rynku pracy: jak wesprzeć pracodawców w utrzymaniu zatrudnienia przy jednoczesnym zapewnieniu środków do życia dla osób tracących pracę i przygotowaniu ich do wejścia na mocno zmieniony rynek pracy funkcjonujący w stanie dużej niepewności  przyszłość. 

 

Konfederacja Lewiatan